Bez kategorii

Uległość

Przeczytałem ostatnio w jednym z komentarzy pod fejsbukowym postem, a wpis był wyraźnie zabarwiony jadem złośliwości, że chyba nie powinienem mieć czasu na lekturę. Oto bowiem w głowie komentatora, anonimowego – a jakże!, heroizm objawia się w anonimowej niezłomności internetowego trolla. Dyktatura hejterów oparta jest bowiem raczej na pisaniu niż czytaniu, raczej na kopiuj-wklej niż przeczytaj-pomyśl. Czy wobec takiego trendu należy być uległym? Czy taka uległość będzie receptą na cyfrowy spokój, czy przyłączenie się do hałaśliwej watahy wyeliminuje przykrość?·Tytuł bloga, to wymaga wyjaśnienia, jest jedynie moją parafrazą zdania z Niewidzialnych miast Italo Calvino. Choć chciałbym żeby było inaczej, to Calvino – nie pierwszy zresztą, zwrócił uwagę, że słuchacz, czytelnik są uprzywilejowani w procesie komunikacji. Do niedawna jednak, tak przynajmniej może się wydawać, istniały pewne normy, którymi posługiwał się w odczytywaniu sensu.
Dziś, zdaje się, przestały one obowiązywać. Można napisać, że nas to martwi, a troll uzna, że jesteśmy mazgajami. Można napisać, że coś jest białe, a ten sam, że jest czarne itd. Niemożliwa stała się zatem dyskusja, argumenty przestały odgrywać jakiekolwiek znaczenie. Dialog, a nawet spór zastąpione zostały kakofonią monologów kreowanych przez cynicznych operatorów anonimowych profili internetowych.
To przykre, podłe i głupie. Należy z tym walczyć, należy to piętnować, nie można temu ulegać. Na pewno nie mogą tego robić osoby publiczne. To od nas zależy czy będziemy je rozliczali z argumentów, a nie siły głosu czy złośliwości przytyku.
Piszę o tym również, dlatego, że uległość jest niebezpieczna również w literaturze. Właśnie dlatego chciałbym, żeby wszyscy, którzy jeszcze nie czytali Uległości Houllebecq’a, nie ulegali mojej interpretacji. Otóż uważam, że książka ta jest niczym innym jak wielkim manifestem strachu przed egoizmem prowadzącym do samotności. Ta zaś prowadzi do cierpienia, z którego rodzą się demony fanatyzmów.
Dla mnie jest oczywistym, że pozytywną odpowiedzią na te, otaczające nas zagrożenia, jest kochająca się rodzina. Nie chciałbym psuć lektury, ale najlepszy dowód a rebours, pokazuje stan, w jakim w powieści znajdują się więzi w rodzinie głównego bohatera.
Nie ulegajcie jednak.

Miłego wieczoru.

Może Ci się spodoba
Czym się zająć w parlamencie po zdobyciu mandatu?
Lek na największą niegodziwość
Portrety

Zostaw komentarz

Twój komentarz*

Twoje imię*
Twoja strona