Bez kategorii Patryk Gabriel Powiat starogardzki Samorząd Starogard Gdański

Sam mówię: sprawdzam!

W

każdych wyborach startuje wiele osób, które dopiero chcą spróbować swoich sił w samorządzie. To bardzo dobrze. Powiem nawet więcej: niestety jest ich zbyt mało. Niewielu ludzi młodych chce spróbować swoich sił w sferze publicznej. Oczywiście powodów takiego stanu rzeczy jest wiele. Być może będzie jeszcze okazja do próby odpowiedzenia na pytanie, dlaczego tak się dzieje. Być może wynika to z braku odpowiedniego przykładu. Na pewno wciąż, jako społeczeństwo, zbyt mało wiemy na temat tego, czym zajmują się samorządowcy, których wybieramy. A zajmują się oni konkretnymi sprawami, które dotyczą m.in. #zdrowiadlastarogardu , #edukacjidlastarogardu czy – sprawami #obywatelskiegostarogardu.

Czytaj więcej
inspirations Life Style Młodzież Patryk Gabriel Powiat starogardzki Starogard Gdański

Fikuśne medale kontra dyplomy wypisywane flamastrami i betonowe miecze.

 Jest wiele zmian, które zaszły w trakcie życia mojego pokolenia. Trzeba powiedzieć, że coraz trudniej uzmysłowić sobie ich, jakość, zakres, skalę. Pomyślałem o tym w chwili, w której przeprowadzający się do nowego mieszkania rodzice przynieśli mi moje trofea z czasów podstawówki. Z jednej strony zrobiło mi się miło, bo raczej już na podium nie staję, a stawałem; z drugiej smutno, bo jakoś czas przeleciał okrutnie szybko; a z trzeciej to jednak mieliśmy jakieś dzieciństwo mniej obciążające niż dzisiejsze dzieciaczki. Proszę spojrzeć na buty większości moich kolegów ze zdjęcia, nie wyłączając mnie – dzisiaj dzieciaki by się w nich zabiły i płakały, że to są tortury i źle będą wyglądały na Insta. A my? Kornery na nogi do boju! Może gdyby nie one, byłbym dzisiaj emerytowanym zawodowym piłkarzem;) Tak przy okazji, fajna to była kapela w tej Wierzycy!

Czytaj więcej
Bez kategorii

Pierwsza pomoc to pierwsza potrzeba

Bardzo szanuję ludzi, którzy są konsekwentni, systematyczni i dobrze zorganizowani. Właśnie w taki sposób działa nasza akcja – pisze „nasza”, bo jestem z nią od samego początku – Czuję, widzę, słyszę, ratuję! Mówiąc precyzyjnie: w taki sposób działają ludzie ją tworzący. I są efekty! Czym jest akcja naszych ratowników z Kociewskiego Centrum Zdrowia pod kierownictwem pani Magdy Jankowskiej?

Czytaj więcej
Bisiness Młodzież Patryk Gabriel Powiat starogardzki Samorząd Starogard Gdański

Bolesławowo Business Week 2018 – ostatnia prosta

Od ośmiu lat współtworzę zespół, który tworzy Bolesławowo Business Week. To projekt, podczas którego nasza młodzież, pod opieką profesjonalistów ze Stanów Zjednoczonych i Polski, tworzy biznesowe projekty firm. Podejmowane przez młodych przedsiębiorców decyzje skutkują zmianą wyceny akcji wirtualnego przedsiębiorstwa. Co ważne, podczas tak skonstruowanej gry, nie tylko nikt nie decyduje za nich jakie rozwiązanie jest najlepsze, ale muszą brać pod uwagę nie tylko zysk, ale również np. kwestie ekologiczne. Jeśli dodać do tego, że wszystko odbywa się w języku angielskim, a opiekunami są głównie ludzie pracujący dla firmy Boeing z Seattle to jasno widać, że czas spędzony na tak intensywnym szkoleniu nie idzie na marne.
Wczoraj w Ognisku Pracy Pozaszkolnej spotkaliśmy się z młodzieżą, która od 1 lipca rozpocznie – nie boję się tego stwierdzenia – wielką przygodę. Nad projektem pracują już od dawna zespoły kierowane przez dyrektorów Alfreda Portee i Grzegorz Oller. Wczoraj o tym, czym jest BBW opowiedział naszej młodzieży Steve Dobosz, który kolejny raz będzie przez tydzień kierował pracą wszystkich ludzi realizujących imprezę. Natomiast Krzysztof Strzeliński zadbał o przekazanie najważniejszych praktycznych informacji dla uczestników.
Mnie przypadła w udziale przyjemność opowiedzenia młodzieży dlaczego projekt jest tak ważny i dlaczego tak konsekwentnie go prowadzimy.
 

Czytaj więcej
Patryk Gabriel Powiat starogardzki Samorząd Starogard Gdański

Paradoksy samorządu

Jakiś czas temu przygotowałem tekst, w którym opisałem trzy paradoksy spośród wielu, które obserwuję pracując już drugą dekadę w samorządzie. Przyznaję, że chciałbym tę pracę kontynuować, ponieważ poza innymi kwestiami – po prostu ją lubię. Myślę też, że nieco już ją poznałem. Właśnie dlatego chciałbym podzielić się swoimi przemyśleniami o samorządzie jako organizacji. Może ktoś zechce nawet zająć w tej sprawie stanowisko ?

 

Czytaj więcej
Bez kategorii

O sporcie

Tekst red. Bartłomieja Chruścińskiego

Wydarzenia Motoryzacja Przyroda Historia Sport i rekreacja Zaprosili nas Pasje
Aktywna Północna.TV: Partyk Gabriel o sportowym życiu – WYWIAD
Zamieszczono dnia śr., 2017-08-16 18:29

Przez ostatnie kilka tygodni pokazywałem Wam w cyklu “Aktywna Północna.TV” jak wygląda przestawienie się z “siedzacego” trybu życia w bardziej aktywny. Postanowaiłem dziś odejść od przyjętej zasady i pokazać “żywe” przykłady na aktywnośc w życiu przez cały czas.

Dziś moim gościem będzie wyjątkowy sportowiec – moge tak śmiało o nim napisać. Jego socjal media pełne są równego rodzaju wystepów w sportowych imprezach. W “podstawówce” grał w piłkę nożną w Wierzycy oraz uprawiał lekkoatletykę w LKS Agro-Kociewie. Na studiach dalej, choć już nie z takim poświęceniem grywał w piłkę. Również w drużynie UG, z którą zdobywał nawet medale mistrzostw Polski. Dziś to poważny samorzadowiec z sukcesami na wielu polach, który (co muszę zaznaczyć!) przez całe życie jest blisko sportu. Był wśród założycieli Beniaminka 03 i Klubu Piłkarskiego Starogard. W pierwszym klubie był trenerem. Jako ciekawostkę można dodać, że był też jednym z autorów klubowego herbu. W drugim z klubów – był pierwszym kapitanem i strzelcem pierwszej oraz setnej bramki w rozgrywkach ligowych. Był też, co dla mnie ważne… dziennikarzem. Zapraszam na szczerą rozmowę o sporcie z Patrykiem Gabrielem – Członekiem Zarządu Powiatu Starogardzkiego.

Bartłomiej Chruściński: Czy czuje się Pan sportowcem? Takim co dzień?

Patryk Gabriel: W sensie ścisłym to już raczej emerytowanym, co nie oznacza oczywiście, że wraz z końcem regularnego rywalizowania, skończyła się moja aktywność fizyczna. Używając pewnej przenośni – dzisiaj biegam, ale się nie spieszę ☺

Bartłomiej Chruściński: Panie Patryku, jakie dyscypliny sportowe są dla Pana najważniejsze, inaczej, które Pan uwielbia najbardziej?

Patryk Gabriel: Nie ma lepszej dyscypliny niż piłka nożna – to dla mnie sprawa absolutnie oczywista. Niestety, żeby gra w piłkę sprawiała frajdę, na boisku musi spotkać się w jednym czasie minimum kilka osób o podobnych umiejętnościach. To nie zawsze się udaje. Dlatego teraz przerzuciłem się na dyscypliny indywidualne – tenis ziemny, bieganie, pływanie, rzadziej rower. Tenis to taka świeża sprawa. Dwa lata temu po raz pierwszy złapałem rakietę do ręki – miłość, na razie nieodwzajemniona specjalnie. W zimie grywam regularnie, ale z bardzo wąskim gronem kolegów (głównie młodszym bratem Łukaszem – świetnym sportowcem zresztą), bo w tenisa gra się najlepiej z ludźmi, których się szczerze lubi. W lecie wolę jednak popływać w jeziorze, co od czasu, kiedy w starogardzkiej Szkole Pływania „Rybka” nauczyli mnie (brat i wujek) – jako tako – pływać kraulem i kupiłem piankę oraz bojkę asekuracyjną, jest najbardziej relaksującą formą ruchu.

Bartłomiej Chruściński: Praca samorządowca na wysokim szczeblu to mnóstwo narad, spotkań, wydarzeń. Nie ma Pan czasem syndromu zasiedzenia się w ciągu dnia, przy takim natłoku zajęć? Równoważy Pan to sobie jakoś aktywnością regularną?

Patryk Gabriel: Nie rozumiem ludzi, którzy mówią, że nie są w stanie znaleźć kilkudziesięciu minut, żeby się poruszać. Ja tylko w wyjątkowych sytuacjach ruszam się rzadziej niż 4-5 razy w tygodniu. Od tego roku startuję w różnych zawodach i nie bez problemu, ale jednak udaje mi się znaleźć na to czas. Zresztą można to sprawdzić na moim koncie Instagram czy Endomondo 😉

Bartłomiej Chruściński: Chciałem Pana zapytać o Pana dietę. Sylwetka raczej nie zdradza, że jest Pan wielbicielem ciastek na biurku (tu śmiech), zresztą cukier sobie ostatnio w siedzibie Starostwa badaliśmy wspólnie i chyba było OK?

Patryk Gabriel: Dziękuję, ale wygląda to lepiej niż jest w rzeczywistości. Jestem łasuchem i często nie potrafię oprzeć się pokusie sięgnięcia po słodkości. Natomiast mam szczęście, że moją żonę Ksenię mogę nazwać z pełnym przekonaniem prawdziwą specjalistką od zdrowego żywienia i nasza dieta jest w dużej mierze zależna od jej decyzji, do których ja z – większym bądź mniejszym (bardzo rzadko)- smakiem się stosuję. W pewnym wieku należy regularnie wchodzić na wagę i nie folgować sobie przy lodówce zbyt często.

Bartłomiej Chruściński: Wiem doskonale, bo usłyszałem to ostatnio od Pana Starosty, że pierwszorzędne znaczenie na terenie Powiatu ma służba zdrowia i szkolnictwo. Robi Pan sobie jakieś badania? Zna Pan swoje BMI? Należy Pan do tej grupy społeczeństwa, która ma uwagę na swoją sylwetkę?

 

Patryk Gabriel: Rzeczywiście są to nasze samorządowe priorytety, a mnie jako osobie, która odpowiada za starogardzki szpital, nie wypada nie dawać dobrego przykładu. Profilaktyka jest nie tylko skuteczniejsza, ale również znacznie tańsza niż zwalczanie chorób. Każdy z nas ma swoje słabości i wcale nie uważam, że wszyscy powinni czy mogą żyć w jakiejś absolutnej ascezie. Warto jednak się badać – dzisiaj zbadanie ciśnienia czy poziomu cukru we krwi nie jest trudne i dużo tańsze niż leczenie np. cukrzycy. Bezwzględnie trzeba próbować zwalczyć palenie papierosów – wiem sam coś o tym, bo z przerwami paliłem w sumie kilkanaście lat. Szczęśliwie od niemal roku nie miałem papierosa w ustach. Warto pilnować wagi. Jeśli jest w porządku – nie tylko mniej obciążamy np. nasz układ kostny czy krążenia, ale też czujemy się lepiej. Akceptujemy siebie bardziej, jesteśmy szczęśliwsi. Nie zachęcam natomiast do przesady – śmieszą mnie osoby, które przesiadują godzinami na siłowni i traktują swoje ciało jako wiecznie niedokończony projekt pt. idealne selfie w lustrze na siłowni. Nie można dać się zwariować.

Bartłomiej Chruściński: Ma Pan jakieś swoje ulubione ćwiczenia? Siłownia? Jakiś plan treningowy? Na jakich dystansach w dyscyplinach Patryk Gabriel czuje się najlepiej?

Patryk Gabriel: Tego lata dosyć regularnie startuję w triatlonowych sprintach, natomiast najmocniej czuję się w piłce nożnej. No i tenis z bratem – to są chwilę, kiedy rywalizujemy na 100%. Nie lubię natomiast siłowni, ale czuję, że będę musiał zmienić to nastawienie – z wiekiem trzeba bowiem włożyć więcej wysiłku w utrzymanie sprawności niektórych grup mięśni i tu siłownia bardzo się przydaje. W tym roku współtworzyłem również pierwsze w Polsce oficjalne zawody SwimRun, z których relację można zresztą znaleźć na Waszym portalu – i start w nich to było prawdziwe wyzwanie. Ostatnio biegałem w jubileuszowym Biegu 4 Jezior w Skórczu – dystans 15 km, gdzie na starcie spotkałem zresztą kilku samorządowców – w tym najlepszego biegacza i świetnego piłkarza – marszałka Ryszarda Świlskiego.

Bartłomiej Chruściński: Jak zachęciłby Pan innych do tego, by weszli w życie ciut bardziej aktywnie. Może odłożyli piloty od telewizora, komórki, komputery?

 

Patryk Gabriel: Myślę, że nie ma jednego, uniwersalnego sposobu na zachęcenie leniuchów do aktywności fizycznej. Jest jednak stara łacińska sentencja, której polskie tłumaczenie najlepiej oddaje potrzebę ruchu, jako jednego ze środków dla osiągnięcia szczęśliwego życia: “W zdrowym ciele, zdrowy duch”.

Z Partykiem Gabrielem rozmawiał Bartłomiej Chruściński.

Czytaj więcej
Bez kategorii

Jacy jesteśmy dla ratowników ?

Tekst red. Joanny Mierzwy

Czytaj więcej
Bez kategorii

Kobiety

Żeby chłop nie mógł z gołą babą w windzie…
Wczoraj wieczorem, tuż przed snem włączyłem telewizor, a tam na jednym z kanałów „Seksmisja” Machulskiego. Film, który bezlitośnie obśmiewa sytuację, w której kobiety rządzą się same, a i tak okazuje się, że rządzi nimi mężczyzna. Komedia kultowa, bez względu na to jak wyeksploatowane jest takie określenie.

Czytaj więcej
inspirations Life Style

Dekada w samorządzie

Portrety, o których wystawie wspominałem, zostały w większości, a może nawet wyłącznie – wykonane na potrzeby magazynu Verizane Krzysztofa Łacha. Na jego łamach i ja zostałem odpytany.

 

– Od ponad 10 lat działa Pan w samorządzie. Czym musi charakteryzować się, Pana zdaniem, dobry samorządowiec, dobry urzędnik?

To specyficzna praca. Podlega stałej ocenie mieszkańców, których reprezentujemy. Są oni naszymi klientami , a jednocześnie pracodawcami. Żeby było jeszcze ciekawiej – to nasi sąsiedzi, znajomi, koleżeństwo ze szkoły. Spotkamy się na co dzień w sklepach, na wywiadówkach, na pizzy czy basenie. W takich społecznościach jak nasza niczego nie da się ukryć, nie sposób udawać kogoś innego, niż się jest w istocie. Bardzo szybko demaskowane jest  lenistwo, brak zaangażowania, obłuda czy fałsz. Dlatego przede wszystkim należy być szczerym i uczciwym wobec siebie i innych. Nie można grać kogoś innego, niż się jest naprawdę. Trzeba lubić ludzi, być otwartym na zmiany i gotowym na ciągłe uczenie się. I wreszcie należy nie bać się decydować. Trzeba podejmować decyzje.

– Uważa się Pan za dobrego samorządowca?

Z wiekiem przybywa pokory i wszelkie oceny stają się mniej ostre. A jednocześnie zdobywa się trudne do przecenienia doświadczenie. Bardzo lubię swoją pracę. Nie boję się decyzji. Lubię i cenię ludzi, z którymi współpracuję i chyba ich należałoby zapytać o tę ocenę. Tym bardziej, że bez nich nie byłoby mowy o jakichkolwiek, nawet drobnych sukcesach.

– Czego nauczyła Pana praca w samorządzie?

Samorząd to gra zespołowa. Konkurujemy w trakcie wyborów i gdybyśmy porównali to do piłki nożnej, to reprezentujemy różne kluby, ale już po wyborach gramy w jednej reprezentacji, która nazywa się Starogard, powiat, Pomorze. To realne życie i nie można się na nie obrażać. Wiem, że może brzmi to nieco idealistycznie, ale ja właśnie w ten sposób rozumiem naszą pracę. I jest mi czasami przykro, kiedy niektórym ideologia przysłania zdrowy rozsądek.

Czytaj więcej
Bez kategorii

Portrety

Kilka tygodni temu odbył się wernisaż, w którym uczestniczyłem. Nawet w dwóch rolach – zaproszonego i sportretowanego.

Wydaje się, że w dobie tyranii mediów społecznościowych, aparatów fotograficznych w smartfonach, fetyszyzacji selfie – istnieje chorobliwa nadpodaż fotografii. I właśnie wystawa Krzysztofa Rudka staje w poprzek temu trendowi, stanowi tamę cyfrowej powodzi „fotek”. Z kilku powodów, za które wypada autorowi podziękować i pogratulować. Po pierwsze. Fotografie otrzymały ciało, oblekły się w przedmiot, opuściły komputer, w którym zapisane są jako skomplikowana sekwencja zer i jedynek. Zawisły na ścianach. Można ich dotknąć – chociaż nie zachęcam, nie można ich wymazać, wyłączyć z prądu. Nawet ich zniszczenie wymagałoby zużycia nieprównanie większej energii niż kliknięcie w przycisk z koszem na śmieci. Istnieją, a ten zaszczyt staje się udziałem jedynie tysięcznych części promila światowej produkcji zdjęć. Tak naprawdę wydrukowane zdjęcie jest samo w sobie wydarzeniem.

Czytaj więcej
1 2 3 4 5