Bez kategorii

Na co mi ten parlament

Wypada odpowiedzieć na pytanie: dlaczego startuję? Są tacy, którzy twierdzą, że praca w samorządzie jest ciekawsza, ba – że można dużo więcej zrobić – zdziałać. Pytają: po co ci to ?

Rozumiem, dlaczego moi rozmówcy zadawali mi te pytania. Rozumiem też, dlaczego niektórzy sądzą, że w samorządzie jest się bliżej zwykłych, jakże ważnych spraw. Sam też zadaję sobie pytanie o to, w jaki sposób funkcjonuje wielu parlamentarzystów. Czy jestem z nich zadowolony? Różnie bywa. I to z pewnością chciałbym zmienić. Pokazać, że powierzony mandat można wykonywać inaczej niż ma to często miejsce do tej pory.

Po pierwsze uważam, że parlamentarzyści powinni być bliżej swoich wyborców, a z tym bywa różnie. Żeby w imieniu obywateli zmieniać rzeczywistość na lepszą, należy ją znać z pierwszej ręki. Zza okien samochodu czy zacisza gabinetu nie ma na to szans.  Ja przez niemal dziesięć lat pracy w samorządzie zawsze byłem blisko mieszkańców, blisko zwykłych, ważnych spraw. Co moim zdaniem zupełnie naturalne, bo sam jest przecież mieszkańcem i obywatelem. To dla mnie absolutnie podstawowa sprawa – być blisko mieszkańców naszych trzech powiatów: gdańskiego, tczewskiego i starogardzkiego. Słuchać ich i reprezentować nasze problemy. Żeby taki cel zrealizować, trzeba lubić ludzi, przebywać wśród nich, ale też mieć dużo energii. Ci którzy mnie znają wiedzą, że nie lubię siedzieć bezczynnie, ci którzy nie znają mogą prześledzić profile na portalach społecznościowych,  gdzie część mojej aktywności – również prywatnej – pokazuję. Energii i pogody ducha z pewnością mi nie zabraknie również dlatego, że wciąż uważam się za osobę młodą i wiele jeszcze w życiu zawodowym przede mną.  O spokojnym dotrwaniu do emerytury nie myślę.

Wiele osób wspierających moją kandydaturę podkreśla właśnie konieczność zmiany pokoleniowej w naszym parlamencie. Tym bardziej, że ci którzy od ćwierćwiecza znajdują się, bez względu na ugrupowanie, na politycznym świeczniku, kiedy na niego wchodzili – byli, tak jak ja dzisiaj, mniej więcej w okolicach czterdziestki.

Na pewno w decyzji o starcie pomogły mi rozmowy z przedstawicielami samorządów. Wielu moich kolegów i koleżanek namawiało mnie do startu, co było bardzo miłe, argumentując, że znają mnie od wielu lat i są przekonani, że na pewno będę dobrze dbał o interesy ich społeczności. Mówili mi, że po prostu nie chcą ryzykować – stawiają na „ swojego – sprawdzonego zawodnika”. To nie było bez znaczenia.

Podejmując decyzję o starcie uznałem, że moje doświadczenie zawodowe na pewno pozwoli dobrze wypełniać obowiązki parlamentarzysty. Znam życie i nie jestem oderwanym od rzeczywistości biurokratą.  Byłem robotnikiem i urzędnikiem, pracowałem za granicą i w lokalnych mediach. Jako nauczyciel: w szkołach policealnych i wyższej. Byłem menedżerem w firmie prywatnej, ale też nadzoruję na co dzień spółki prawa handlowego o obrocie około 100 mln złotych rocznie. Jestem niemal od dziesięciu lat radnym, zakładałem stowarzyszenia, a w pracach innych aktywnie uczestniczę. Byłem  działaczem, trenerem i sportowcem.  Właśnie jako były sportowiec jestem też człowiekiem ambitnym. Nie boję się rywalizacji i lubię coraz większe wyzwania.

Może Ci się spodoba
Czego dokonałem podczas pełnienia funkcji w samorządzie?
Uległość
Pierwszy kwartał kończy się – smrodem – się trzeci kwartał zaczyna.

Zostaw komentarz

Twój komentarz*

Twoje imię*
Twoja strona