Bez kategorii

Kobiety

Żeby chłop nie mógł z gołą babą w windzie…
Wczoraj wieczorem, tuż przed snem włączyłem telewizor, a tam na jednym z kanałów „Seksmisja” Machulskiego. Film, który bezlitośnie obśmiewa sytuację, w której kobiety rządzą się same, a i tak okazuje się, że rządzi nimi mężczyzna. Komedia kultowa, bez względu na to jak wyeksploatowane jest takie określenie.

Czy pan dyrektor potwierdza ?
Przez ostatnie dni brałem udział w kilku spotkaniach służbowych, które są stałym elementem prowadzonych przez nas projektów. Dużych, budowlanych, skomplikowanych, wspartych pieniędzmi unijnymi w ilościach ogromnych. Współautorkami, a teraz szefowymi projektów są młode kobiety. Chętnych było wielu, niewielu ma bowiem okazję zbudować, stworzyć coś wartego miliony, z czego będą korzystały tysiące przez całe lata. Zajmują się tymi sprawami bo okazały się najlepsze. I oto podczas tych spotkań zdarzało się, nie w jednym przypadku, że odbiorcy ich decyzji – jasnych, logicznych, wynikających z prawa i zapisów projektów, szukali wzrokiem kontrasygnaty mężczyzn.

Ojciec pierwszy nalewa sobie zupę.
Przez stulecia katolicy zbierali się na modlitwie przy kapliczkach przydrożnych. W Polsce przez całe dekady były to głównie kobiety. Szukały tam pociechy, umacniały się duchowo, modliły choćby o powrót z wojen swoich mężów, braci i synów. One wpajały całym pokoleniom naszych przodków zasady chrześcijaństwa. Być może dlatego takim kultem otacza się w Polsce Matkę Boską. A potem wracał do domu mąż i jemu pierwszemu, jako bohaterowi, nalewano zupy.

Przekażmy sobie znak pokoju…
Niedawno słyszałem, jak jeden z bardzo ważnych polityków powoływał się na swoje rozmowy z socjologami. Brawo ! – pomyślałem. I wcale nie dlatego, że sam z kilkoma rozmawiałem, ale dlatego, że politycy powinni starać się poznawać społeczeństwo – jego wartości i procesy. Może nawet o roli kobiet, o należnym im szacunku, o szczególnej roli, którą zajmują w naszej kulturze. Polityk ma żonę i córkę, i jak większość z nas bardzo kocha swoją rodzinę. Jak mówią osoby, które go znają – bardzo liczy się ze zdaniem małżonki, konsultuje z nią ważne decyzje, ufa jej mądrości.
I oto, jako gorliwy katolik, który lubi podkreślać swoje oddanie Kościołowi, staje obok kobiety. Gorliwej katoliczki, ale jednak z innej politycznej parafii. I w momencie, który symbolizuje wspólnotę, jej jedność wokół wartości, ostentacyjnie nie podaje ręki katoliczce z innej partii.

Piszę o tym, a nie pisałem tutaj już bardzo dawno, bo strasznie mi wstyd za opisanych panów. Nie bardzo mogę nazwać siebie tradycjonalistą, ale są takie fragmenty polskiego dziedzictwa, z którymi szczerze się utożsamiam. Wierzę na przykład, że kobiety w naszym społeczeństwie powinny być na każdym kroku doceniane. Ja staram się to robić od lat – w pracy, w życiu społecznym, w rodzinie – płeć nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Aż do momentu, kiedy trzeba się ugryźć w język, przepuścić w drzwiach, zaoferować pomoc, uśmiechnąć, przeprosić – wtedy mężczyźni mają obowiązek żeby inaczej niż siebie nawzajem – lepiej traktować kobiety. I to nie ze względu na płeć, ale szczere przywiązanie do tradycji – nawet jeśli jest ona raczej wyobrażeniem niż rzeczywistością.
A przy okazji, mężczyźnie z innej partii, też należy podać rękę w kościele. Ale to już inna tradycja. Przyzwoitości.

 

Może Ci się spodoba
O sporcie
Na co mi ten parlament
Iiiiiiiiiii Kalifornia….

Zostaw komentarz

Twój komentarz*

Twoje imię*
Twoja strona